Debiut córki króla popu
Paris Jackson debiutuje albumem „wilted”. To zbiór przejmujących, osobistych historii, a każda z nich została opatrzona zachwycającym głosem wokalistki. Paris z poetycką wrażliwością oraz dbałością o detale potrafi stworzyć wciągającą narrację. Artystka opowiada o wydarzeniach zmieniających życie, następstwach pewnego niezwykle bolesnego momentu z nieodległej przeszłości. Jackson zaangażowała do pracy nad płytą wokalistę i gitarzystę Manchester Orchestra, Andy’ego Hulla oraz głównego gitarzystę Roberta McDowella. Produkcją wydawnictwa zajął się Dan Hannon.
„wilted” to 11 starannie skomponowanych utworów. Głównym singlem z „wilted” jest „let down”, które równoważy nieokiełznane eksperymenty z eleganckim wokalem Jackson i talentem do tworzenia niezapomnianych melodii. „let down” to ukłon w stronę „OK Computer”, portret tęsknoty. Paris Jackson przyznaje, że ten album Radiohead należy do grona jej ulubionych: – Uwielbiam te połączenia gitary akustycznej i elektrycznej z wieloma warstwami syntezatorów oraz to, w jaki sposób Thom Yorke potrafi zaśpiewać pełną skalę nut w zaledwie jednej piosence.
Przy tworzeniu „wilted”, Paris Jackson często korzystała ze swojej muzycznej intuicji: – Moje piosenki to często po prostu efekt impulsu, by usiąść i grać na gitarze. Gdy próbuję coś z siebie wymusić, nigdy nie dzieje się zbyt wiele. Zwykle zaczynam od progresji akordów, która dobrze brzmi, a potem szukam melodii, która będzie dobrze brzmiała. Teksty, mam wrażenie, czasem pojawiają się same.
Jako swoje inspiracje, Paris wymienia bardzo zróżnicowany zestaw: George Harrison, Ray LaMontagne i Nikki Sixx z Mötley Crüe. Jackson swoją pierwszą piosenkę wydała jako 13-latka. Od tego czasu jej kreatywne podejście bardzo się zmieniło: – Moją ambicją nigdy nie było znalezienie konkretnego brzmienia lub formuły, której będę się kurczowo trzymać. Wiem, że moja muzyka zawsze będzie się zmieniać. Chcę próbować wszystkiego.
– Praca nad „wilted” była uzdrawiająca. W idealnym świecie byłoby doskonale, gdyby inni ludzie też mogli poczuć podobne uzdrowienie za sprawą tego albumu. Jednak pozostawię słuchaczom wybór, co tak naprawdę chcą dla siebie wziąć z „wilted”. Zostawiłam naprawdę dużą część siebie w tej płycie. Obnażyłam wiele swoich słabości, a historie te udało przekuć się w piosenki, których wcześniej nie mogłabym napisać – podsumowuje Paris Jackson.
